Slow, slow, slow



Dzisiaj wolna sobota... I nie tylko wolna, bo nie trzeba iść do pracy... Wolno się wstawało, choć bardzo wcześnie... Wolno się jadło śniadanko - prawie po królewsku! Wolno było się pół godzinki zdrzemnąć - na więcej Misio nie pozwolił... Wolno Misio dzisiaj doszedł, ale to przez ostatnią "nadaktywność".... No i wreszcie wolne, bardzo wolne popołudnie na poczcie... 11 osób w kolejce!!!

Za chwilę posłucham wolnych (a jakże) ballad G.Michaela. A później? Co jeszcze wolnego dziś mnie i Misia spotka?

Prasowanie... Beeeeeee! :(

Sło.
dwaj 2005-03-12 18:32:26
skomentuj (0)