Zimowe, lutowo-marcowe myśli w mojej głowie...



Nie pisało się ostatnio, ojjj nie pisało... Dwóch złapała ostatnio mała zimowa depresyjka. Obaj mieli gorsze dni i z utęsknieniem czekają na cieplejszą i bardziej słoneczną wiosnę.

Tak się ostatnio zastanawiam, co ja robię w tym wielkim mieście?? Mam chyba dość stresów, wyścigu szczurów, wszędobylskiego tłoku i pospiechu. Po powrocie do domu (z niecierpliwością czekam końca pracy) najchętniej położyłbym się do łóżka i spał... Robota dodatkowa też mnie nie kręci, raczej odsuwam to co mam zrobić, jak to tylko możliwe. Co się dzieje? Być może się wypaliłem? A może jestem przemęczony? Czasem chciałbym, aby podłączono mnie do jakiejś maszyny, która zresetowałay mi mózg. Czarne myśli, stresowy ból i chmara przyciągająca lenistwo, zniknęłyby od razu. A ja miałbym tak "wolną głowę" jak śpiewa Sidney Polak w "Chomiczówce"...

Jak dobrze, że mam Miśka. Bez niego nie wiem co by było...

Sło.
dwaj 2005-03-03 21:12:35
skomentuj (0)